sobota, 30 listopada 2013

Rozdział 4



-Co masz na myśli?-zapytałam.
-Nie udawaj. Wiem, że z nim wczoraj rozmawiałaś.-odpowiedziała z satysfakcją-Dzwonił do mnie.
-Serio? I co ci takiego powiedział?-próbowałam zboczyć z tematu naszego rozstania.
-Wolałabym, żebyś ty najpierw odpowiedziała na moje pytanie.-uśmiechnęła się lekko-To o czym wczoraj gadaliście?
-To głównie Hubert mówił-zwątpiłam, że mi odpuści, ale próbowałam dalej-Nie dam rady ci teraz tego wszystkiego przetworzyć, bo jest tego sporo.
-Obiecałaś mi, że powiesz.-położyła mi rękę na kolanie-nie wykręcisz się kotku, opowiedz przynajmniej trochę.
-Ugh, jesteś niemożliwa.-dałam jej znać, że powoli zaczyna działać mi na nerwy-No rozmawialiśmy ogólnie o nas. Na koniec odprowadził mnie do domu i teraz jesteśmy przyjaciółmi, ale takimi prawdziwymi z czego cieszę się najbardziej.
- Nie zadowoliła mnie ta odpowiedź-naburmuszyła się-Więcej dowiedziałam się od niego niż od mojej najlepszej  przyjaciółki.
-Oj przestań, sama dobrze wiesz, że trudno jest mi o tym rozmawiać-spojrzałam na nią z nadzieją, że się uśmiechnie.-Gniewasz się?
-No jasne, że nie wariatko.-przytuliła mnie mocno i obie wybuchnęłyśmy śmiechem-Powiedz mi, jak my sobie tam poradzimy? Przecież ani ja, ani ty nie znamy tego miasta na tyle dobrze, żeby dziś trafić sprawnie do domu.
-Moja mamuśka o wszystkim pomyślała skarbie. Mój kuzyn Niall nam pomoże. Mieszka już trochę w Londynie i mama wczoraj do niego dzwoniła, żeby się nami zajął.-przerwałam na chwile, żeby nabrać więcej powietrza w płuca-Z tego co pamiętam będzie czekać na nas na lotnisku.
-Niall?? czemu ja nic o nim nigdy nie słyszałam?-zastanawiała się głośno Oliwka-A powiedz mi. Ładny to on może jest?
-Zupełnie nie wiem jak teraz wygląda. Ostatni raz widziałam go na jakiejś uroczystości rodzinnej, a było to wieki temu-mówiłam, przypominając sobie po woli całą swoją rodzinę-Pradziadek Nialla jest chyba kuzynem mojego pradziadka, od strony ojca. To bardzo daleki kuzyn.
Nagle usłyszałam głośny śmiech wydobywający się z ust mojej przyjaciółki?
-Co?-spytałam zdziwiona
-Wiesz jaką miałaś minę?-nadal nie mogła powstrzymać się od śmiechu.
-O jezu! Czy ty chociaż raz nie możesz być poważna?-zgromiłam ją wzrokiem i ułożyłam głowę na poduszce...


                                                                           ***

***Dom One Direction***

Z perspektywy Nialla

-Niall, gdzie są moje ciastka??-Louis wydarł się tak głośno, że jestem pewien, iż większość ludzi idących teraz spokojnie po ulicy słyszała jego piski-Niall!!!
-Nie drzyj się stary!-odpowiedziałem cicho wchodząc do kuchni-Odkupie ci je jutro.
-Ja chce je teraz, rozumiesz?
-Cicho siedź Louis..-do kuchni wszedł Zayn-Łeb mi pęka. Zachowujesz się jak dziecko, ale masz szczęście, bo idę się przewietrzyć. Kupić ci te ciastka?
-Jakoś straciłem apetyt, ale możesz-potem było już słychać tylko trzask zamykanych drzwi.
-Właśnie, za dwa dni przyjeżdża moja daleka kuzynka z Polski, Natalie. Ciocia dzwoniła do mnie, żebym się nią zajął, bo jest nowa w tym miejscu.-wydukałem parę słów-Chciałbym, abyście się z nią zapoznali, więc może jakaś mała imprezka w sobotę?
-Coś się wymyśli.-uśmiechnął się Tomlinson.


                                                                          ***

-Mama ma wyłączony telefon-powiedziałam do Oliwii.-Gdzie on może być?
Stałyśmy w umówionym miejscu i czekałyśmy na Horana już od dwudziestu-pięciu minut. Powoli się ściemniało, robiło się też chłodno, a my wciąż nie miałyśmy dachu nad głową nie mówiąc już o tym, że byłyśmy cholernie głodne. Od kilku godzin w Londynie padał deszcz a my nie miałyśmy pomysłu jak dostać się choćby do jakiegoś sklepu żeby zapytać o drogę.
-Jesteś pewna, że on miał czekać właśnie tu?
-Tak, ale od razu wiedziałam, że lepiej byłoby gdybym to ja umawiała się z Niallem, a nie mama.
-Nie uważasz, że teraz już za późno na te przemyślenia?-skarciła mnie przyjaciółka-Przejaśniło się, choć może kogoś znajdziemy.
-Czyli, że to moja wina? Serio? Ja nie byłabym tego taka pewna.-odpowiedziałam pośpiesznie mając nadzieje, jeszcze dziś zasnę w ciepłym łóżeczku.-Lepiej już chodźmy.
Chwyciłyśmy rączki naszych ogromnych i ciężkich walizek, ruszając przed siebie. Weszłyśmy nagle w głąb parku i idąc wzdłuż szerokiej alejki zaczęłyśmy krótkie konwersacje.
-Może usiądziemy? Nogi mnie zaczynają boleć.-zapytałam przyjaciółki-Wydaje mi się, że chyba starłam sobie pięty.
-Ale my mamy pecha, co jak co ale ja sama nie będę ciągnąć za sobą ciebie i naszych walizek.
-Ja tu zostanę z walizkami, a ty idź poszukać jakiegoś hotelu, albo przynajmniej złap jakąś taksówkę.-wypowiedziałam te parę słów na jednym tchu, a moja towarzyszka spojrzała na mnie jak na idiotkę.
-Jaja sobie robisz? Ja mam biegać, a ty będziesz tu siedzieć i wypoczywać?
-Zamierzasz się teraz kłócić? Wydaje mi się, że nie jest to najlepsze wyjście z tej sytuacji.-spojrzałam na nią spod byka, a ta posłusznie wstała i ruszyła w dalszą drogę.
-No ok.-klepnęła jeszcze na odchodne.-Będę dzwonić, trzymaj telefon przy sobie.
Rozmyślałam co zrobię najpierw kiedy wejdę do domu. Jedyne o czym teraz marzyłam, to długa kąpiel i ciepła kołderka. Pogrążyłam się w marzeniach i nawet nie zauważyłam kiedy obok mnie usiadł wysoki czarnowłosy chłopak. Pewnie siedziałabym tak jeszcze długo gdyby nie to, iż ten oto chłopak postanowił przerwać moje milczenie.
-Cześć piękna-zaczął z uśmiechem na twarzy-mogę przeszkodzić?
-Nie sądzisz, że jednak już przeszkodziłeś?-odpowiedziałam odwracając się lekko w jego stronę. Dopiero wtedy dostrzegłam jaką urodę posiada mój towarzysz.
-Ołł... Co tak ostro?-roześmiał się-Coś się stało?
-Nie musi cię to interesować, nie?-wysyczałam przez zęby.
-Masz racje, nie musi, ale chce. Usiłuje ci pomóc, ale jeżeli ty nie będziesz chciała sobie pomóc to ja nie będę w stanie zrobić tego za ciebie.-odparł z tym samym wyrazem twarzy jakim ja obdarzyłam go przed chwilą, ale nagle uśmiechnął się ponownie i wyciągnął w moją stronę swoją dłoń.-Zayn, miło mi.
-Natalia-odparłam, także z lekkim uśmiechem.
-Co?-zapytał ze zdziwieniem.-Jesteś z .....
-Z Polski-pomogłam mu odgadnąć.
-Wiedziałem od razu, nie pasował mi ten akcent..-zaczął czarować, myśląc, że mu uwierzę.
-Śmie wątpić.-roześmiałam się na co mulat zareagował tym samym.
-Nie uważasz, że tak rozmawia się o wiele przyjemniej?-jego kąciki ust uniosły się ku górze ukazując śnieżnobiałe zęby.-A więc Na..Nata......
-Natalie, tak będzie ci łatwiej wymówić, mów mi Natalie.-odparłam cicho poprawiając swój opadający kosmyk włosów.
-A więc Natalie powiesz mi co tutaj robisz i czemu siedzisz tu sama w taką pogodę?-posłał mi ten kokieteryjny uśmieszek.
-Przyjechałam do Londynu z przyjaciółką na wakacje-zaczęłam cicho-ona teraz szuka hotelu, a ja czekam tu, bo bolą mnie już nogi. A te wszystkie przygody przeżywamy dzięki mojemu kochanemu kuzynowi, który nie stawił się na lotnisku. Kompletnie nie znamy miasta i na pewno nie dostaniemy się dziś do domu. Na dodatek nawet nie znam adresu, bo tam właśnie ta niedołęga miała nas zaprowadzić. Jak tylko go spotkam to obiecuje sobie, że ukręcę mu łeb.
-Oj biedulka.- popatrzył na mnie z troską. -Dzwoń po swoją koleżankę, mam dla was nocleg na dzisiejszą noc.
- Co masz na myśli?-zapytałam zdziwiona.
-Przenocuję was, ale w zamian jutro zabieram cię na spacer. Warto jednak zauważyć, że mieszkam z czterema wariatami i uwierz mi, nie będziecie się nudzić.
-Ale...
-Nie ma żadnego ale. Dzwoń.-spojrzał na mnie spod byka, a ja nie miałam już wyjścia.
Zadzwoniłam po Oliwię i za chwile już w trójkę siedzieliśmy w taksówce pogrążeni w rozmowie. Nawet nie zauważyłam kiedy znaleźliśmy się na posesji chłopaka. Kiedy Zayn otworzył drzwi nie dało się nie usłyszeć krzyków wydobywających się z jednego z pomieszczeń tego ogromnego domu. Zaprowadził nas do salonu, a moim oczom ukazało się czterech rozwydrzonych chłopaków biegających po pokoju i dziewczynę, która kompletnie nie wiedziała co się dzieje.
-Ej, chłopaki! Cisza!- krzyknął mulat-Dziewczyny to jest Eleanor, Louis, Harry, Liam i Niall.- chłopak po kolei pokazywał wymieniane osoby.- El, chłopaki to jest Natalie i Oliwia. Dzisiaj u nas przenocują.
-Zaraz, zaraz-odezwał się Niall- Natalie?
-Tak wiem blondasku. Zapomniałeś.-rzuciłam oschle.
-Jak ty się zmieniłaś siostrzyczko, nie poznałbym cię nigdy.-kontynuował Horan-Słuchajcie wszyscy! To jest moja kochana, najpiękniejsza i najwspanialsza kuzynka Natalie, która miała przyjechać za jakieś ........dwa dni?-dokończył swój monolog czerwieniąc się ze wstydu.
-Nie słodź tak Niall, i tak oberwiesz-uśmiechnęłam się do niego
-Muszę ci powiedzieć Natalie, że przez ostatnią godzinę w tym domu wypłynęło z ust Horanka wiele komplementów pod twoim adresem.
-Szkoda tylko, że przez tą godzinę Nati marzła na jednej z ławek w parku, bo ten idiota o niej zapomniał-odezwał się w końcu Zayn.
-Stary nie denerwuj się tak-uspokajał go Payne.
-Serio wydawało mi się, że miała przylecieć pojutrze!- krzyknął Niall do Zayna-Przepraszam cię Nat.- tym razem zwrócił się do mnie.
-Dobra daj spokój Zayn-odezwałam się- nic się przecież nie stało.
-Jak chcesz.-rzucił na odchodne Malik i wyszedł z pomieszczenia.
Nie wiedziałam co się tu dzieje. Chciałam się już położyć spać, byłam cholernie zmęczona i głodna.
-Ok. Na górze są łazienki, możecie iść się myć. Na pewno jesteście zmęczone-powiedziała z uśmiechem Eleanor-chłopcy zaraz wniosą wasze walizki na górę.
-Dzięki El.-uśmiechnęłam się do niej przyjaźnie.
Wyjęłam z walizki ręcznik, piżamę i kosmetyczkę, a potem wraz z Oliwią udałyśmy się do góry. W jednym momencie znalazłyśmy się w długim korytarzu na końcu którego stał Zayn wyglądający przez okno. Odchrząknęłam i wtedy czarnowłosy odwrócił się w naszą stronę.
-Szukacie łazienek?-zapytał znowu z uśmiechem na twarzy
-Poniekąd.- wydukałam.
Zayn pokazał dwie pary drzwi za którymi szybko się znalazłyśmy. Zdjęłam z siebie niewygodne już ciuchy i wskoczyłam pod prysznic. Właśnie tego potrzebowałam. O tym marzyłam przez cały dzisiejszy dzień. Kiedy wyszłam z pod prysznica, rozczesałam włosy i splątałam je w luźnego warkocza, po czym nasmarowałam moje ciało balsamem brzoskwiniowym i nałożyłam piżamę.
Wyszłam z łazienki i powędrowałam na dół gdzie siedział już tylko Niall z Oliwią.
-O Nati! Ustaliliśmy, że Oliwia położy się w pokoju gościnnym, ale niestety tam jest jedno łóżko jednoosobowe. Ty miałaś spać u mnie, ale Zayn....

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Hejko! Mam nadzieję, że nie kazałam wam długo czekać. Wiedziałam, że muszę dziś napisać ten rozdział, bo mam jeszcze trochę nauki i należałoby się zając najpierw tym. Ale dzięki tym kilku komentarzom zdecydowałam napisać go właśnie dla tych osób. Jeszcze kilka dni temu przez około 3 doby nikt nie odwiedzał tego bloga i byłam bardzo zawiedziona. Muszę się nawet przyznać, że myślałam nawet o usunięciu bloga. Ale te komentarze *_*  Kocham was ;** Jak wam się podoba rozdział? Mnie nie najlepiej. CZYTASZ=KOMENTUJESZ

Pozdrawiam
Daria :**

piątek, 29 listopada 2013

Nowa zakładka :)

Hej, bardzo się cieszę, ze pojawiło sie kilka komentarzy. Chciałam was poinformować, (bo nie wiem czy wszyscy widzieli) że nie dawno wraz z trzecim rozdziałem pojawiła się zakładka "Bohaterowie". Zachęcam do przeczytania. :) Rozdział czwarty dodam w ten weekend, jeżeli czas pozwoli. Ale mam nadzieję, że dam  radę, a przynajmniej bardzo będę sie starała.  ;3

Buziaki
Daria :**

sobota, 23 listopada 2013

Rozdział 3


 


   Po obiedzie pobiegłam do siebie, wziąć szybki i relaksujący prysznic. Bardzo denerwowałam się naszym spotkaniem, ale wiedziałam, że i tak muszę to zrobić. Pogoda dzisiaj była piękna, dlatego ubrałam się jak należy i usiadłam na krzesełku mojej toaletki.
Zrobiłam  lekki makijaż i zbiegłam na dół po schodach. Usadowiłam się  na krześle w kuchni i przyglądałam się wszystkim ruchom wykonywanym przez moją mamę. Kobieta bardzo zwinnie poruszała się po kuchni przygotowując deser dla całej rodziny, a ja cały czas zastanawiałam się jak i czy w ogóle powinnam powiedzieć rodzicom o mojej decyzji. 
- Mamo, ja nie będę jeść, wychodzę.
- Ooo! Nawet nie wiedziałam, że tu siedzisz Natalko-przestraszyła się-nie uważasz, że Hubert powinien jechać z wami na jakiś czas? Pomóc wam się za klimatyzować?
-Nie wiem mamo. Coś wymyśle, właśnie idę się z nim spotkać.-uśmiechnęłam się sztucznie biorąc do ręki jabłko ze szklanej miski stojącej nieopodal-To cześć!
-Pa! O której wrócisz? Pamiętaj, że musisz się jeszcze spakować!
-Pamiętam! Jeszcze zadzwonię.
Założyłam buty i wyszłam z domu zamykając za sobą drzwi. Cały czas miałam wątpliwości co do mojej decyzji, nie mogłam uwierzyć, że to już koniec. Bardzo cieszyłam się na jutrzejszy wyjazd, ale zastanawiałam się jak tam będzie, czy sobie poradzę? Bo tak naprawdę, gdyby nie to że jedzie ze mną Oliwka to chyba nie zdecydowałabym się na wyjazd tak daleko bez jakiegokolwiek wsparcia. Zbliżałam się już do parku, w którym zawsze spotykałam się z Hubertem. To była ta najlepsza, najładniejsza i naszym zdaniem najwygodniejsza ławka w całym parku. Przesiadywaliśmy tam każdą wolną chwile.  Usiadłam i postanowiłam poczekać na chłopaka, którego jeszcze  nie było na miejscu. Przyglądałam się dzieciom bawiącym się w pobliżu na placu zabaw. Były takie szczęśliwe i radosne. Nagle zobaczyłam w oddali sylwetkę Huberta. Podbiegł do mnie i ucałował mój policzek.
- Hej-uśmiechnął się-długo czekasz?
-Cześć-przywitałam się-nie, chwile.
-Słuchaj.....-zaczął, ale przerwałam mu.
-Musimy pogadać.-wydukałam cicho-to ważne.
-Chciałem powiedzieć to samo-uśmiechnął się ponownie, ale w jego oczach widać było smutek-To może ty pierwsza.
Nie wiedziałam jak zacząć, ale Hubert patrzył na mnie tak wyczekująco, że w końcu wydusiłam parę słów.
-Jutro wyjeżdżam i wydaje mi się, że musimy się rozstać-wysyczałam na jednym tchu-nie będziemy się widzieć dwa miesiące i myślę, że to nie ma sensu. Cześć!
Odwróciłam się na pięcie i ruszyłam przed siebie nie wiedząc zupełnie dlaczego tak zrobiłam. Zatrzymywałam łzy, nie chciałam się teraz rozpłakać, nie chciałam, żeby dowiedział się że cierpię. Poczułam jak ktoś złapał mnie za rękę i pociągnął lekko, abym odwróciła się w drugą stronę.
-Poczekaj, chciałaś odejść tak bez pożegnania?-patrzył mi prosto w oczy-Od dawna wiem, że wyjeżdżasz, wiem też że dziś rano wszystko widziałaś i nie zakrywaj się wyjazdem. Byłaś i nadal jesteś wspaniałą przyjaciółką, ale też dziewczyną. Jesteś piękna i mam nadzieję, że spotka cię w życiu ktoś lepszy niż ja, kto pokocha cię na prawdę, powiem więcej, jestem tego tak pewien jak niczego innego. Może będę tego kiedyś żałował, ale  ty się przy mnie marnujesz, a ja nie mogę a juz na pewno nie chcę na to pozwolić. Nigdy nie dam ci tego co możesz mieć.
W tym momencie poleciały mi łzy z oczu.
-Nie mów tak!-wykrzyknęłam
-Mówię prawdę, zobaczysz będzie dobrze. Zawsze możesz na mnie liczyć, cokolwiek się stanie. A teraz nie płacz, bo jest mi przykro, nie zasługuję na ciebie.-przerwał i pocałował mnie mocno i namiętnie- Mam nadzieję, że nadal jesteśmy przyjaciółmi. Za miesiąc jadę do Londynu, będę do ciebie dzwonił jak będę na miejscu. Spotkamy się rozumiesz? Nie płacz już nigdy przez żadnego faceta. Nie jesteśmy tego warci. Jestem pewny, że jak zobaczę cię następnym razem to będziesz szczęśliwa.-skończył swój monolog, a mnie zrobiło się jakoś lżej, przestałam płakać - Ściemnia się, odprowadzę cię do domu. Chcesz?
-Tak- uśmiechnęłam się lekko.
 Dalej szliśmy w zupełnej ciszy. Zastanawiałam się o czym on teraz myśli, ja natomiast przypominałam sobie wszystkie chwile jakie spędziłam u jego boku. Wszystkie późne wieczory, spędzone na oglądaniu filmów, wszystkie śmiechy i rozmowy po nocach. Miałam nadzieję, że to nigdy nie zginie, że żadne z nas o tym nie zapomni i że nasza przyjaźń przetrwa. Nawet nie zauważyłam, jak znaleźliśmy się pod domem. Odwrócił się w moją stronę....
- Obiecaj mi, że teraz wrócisz  domu i dokończysz się pakować, a nie spędzać nocy na wypłakiwaniu się w poduszkę.-uśmiechnął się szeroko co ja również zrobiłam.
-Obiecuję, ale ja nie mogę dokończyć się pakować, bo nawet nie zaczęłam tego robić.-zaczęliśmy się śmiać.
To co ty tu jeszcze robisz?-zapytał. Widziałam w jego oczach radość, najwidoczniej ulżyło mu gdy zobaczył że ja jestem szczęśliwa.
- Żegnam się z najlepszym przyjacielem, cieszę się, że cię mam, wiesz?
-Wiem, ja też się cieszę.-uśmiechnął się.-No to się widzimy.
Taak, do zobaczenia za  miesiąc. -przytulilam go mocno i pobiegłam do domu.
Kiedy weszłam, poczułam cudowny zapach pyszności przygotowywanych przez moją mamę. Weszłam do kuchni i zobaczyłam wielki bałagan. Na blatach porozstawiane były wszelakiej wielkości słoiki, pojemniki i garnki.
-Cześć  mamuś-uśmiechnęłam się szeroko-co ty znowu wymyśliłaś?
-No przecież muszę cię zaopatrzyć w jedzenie na najbliższe dwa tygodnie, nie?-wyminęła mnie i podeszła do lodówki-zjesz coś? A tak w ogóle to opowiadaj, rozmawiałaś z Hubertem o moim pomyśle?
-Nie mamo. Poszłam się z nim spotkać przed wyjazdem i rozstałam się z nim.-stałam na przeciwko mamy, a ta momentalnie zamarła-ale za miesiąc spotykamy się w Londynie, bo Hubert przyjeżdża tam coś załatwić-skończyłam wypowiedź, a moje kąciki powędrowały ku górze.
Mama najwidoczniej nie wiedziała co powiedzieć.
-To ja lece się spakować-powiedziałam wychodząc z kuchni i stawiając nogi nogi na pierwszych schodkach prowadzących na piętro naszego domu. Podreptałam szybko do pokoju i spojrzałam na zegarek. Dochodziła godzina 19:00. Chwyciłam za wielką walizkę stojącą w kącie mojego pokoju, którą wcześniej przyniósł tata i otworzyłam drzwiczki mojej szafy. Kolejno zaczęłam pakować moje kochane sukienki no i oczywiście kilka par najwygodniejszych na świecie spodni czyli dresów, nie mogłam zapomnieć o rurkach i spodenkach. Potem jeszcze bluzki, bluzy i koszule, bieliznę i buty zaczynając od szpilek i kończąc od najróżniejszych trampkach. I w ten sposób z pakowaniem uwinęłam się w mniej niż dwie godziny. Nagle usłyszałam cichutkie pukanie do drzwi.
-Proszę-odpowiedziałam głośno na pukanie.
-O! Widzę, że już zdążyłaś sie spakować. -powiedziała mama wchodząc do pokoju.
-Tak, szczerze mówiąc myślałam, że zajmie mi to dłużej i że będę siedzieć z tym do nocy.
-Słuchaj....-mama chyba nie wiedziała co powiedzieć-dzwoniłam do Nialla, pamiętasz go?
-To ten mój daleki kuzyn?-spytałam z niepewnością w głosie.-Ten z Irlandii?
-Tak dokładnie ten.-mama uśmiechnęła się-Dzwoniłam do niego, bo to on zajmował się kupnem twojego domu w Londynie, poprosiłam go, żeby czekał na was na lotnisku..
-Mamo to nie potrzebne-zaczęłam wybredzać-poradzimy sobie.
-Natka przestań opowiadać głupstwa. Sama dobrze wiesz, że nie znacie tego miasta, a Niall tylko pomoże wam szybciej i bezpieczniej dostać się do domu. No i oprowadzi was trochę po mieście, na pewno wam się to przyda.-uśmiechnęła się, a następnie łzy polały jej się z oczu- nie mogę uwierzyć, że moja córka jest już taka duża.
-Mamo, proszę cię nie płacz.-mocno przytuliłam rodzicielkę-przyjedziecie do mnie za może dwa tygodnie jak już trochę zapoznam się z tym wszystkim.
-No pewnie, że tak, dosyć już tego płakania lepiej zobacz co dla ciebie mam-matka wyjęła zza pleców pakunek, otworzyłam szybko i zwinnie wyjęłam zawartość pudełka. Była to piękna sukienka, szpilki i kopertówka.
-To ten komplet o który prosiłaś mnie wtedy, pamiętasz?-kobieta uśmiechnęła się do mnie-Powiem więcej właśnie wtedy jak siedziałyśmy już w samochodzie i przypomniałam sobie, że zostawiłam portfel w kawiarni to skłamałam.
-Wróciłaś, żeby ją kupić?-spytałam z niedowierzaniem obracając w dłoniach sukienkę
-Tak.-mama spuściła głowę na dół udawając zakłopotaną
-Żartujesz sobie?-spytałam na żarty- I pokazujesz mi ją dopiero teraz?
Obie wybuchnęłyśmy śmiechem. Zawsze z mamą miałyśmy świetny kontakt, ale wydaje mi się, że ostatnio polepszył  się on bardzo. Mama zawsze była dla mnie oparciem w ciężkich chwilach. Byłyśmy prawdziwymi przyjaciółkami.
- A co z Hubertem?-spytała niepewnie
- Nie mam ochoty o tym rozmawiać, ale jest dobrze. Jesteśmy  przyjaciółmi.- powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
I wtedy usłyszałam wibracje telefonu. podniosłam telefon z szafki i odczytałąm sms-a.

"I co? Już spakowana?" Hubert

-O wilku mowa-powiedziałam do mamy-Hubert dopytuje się czy jestem spakowana.
-Nie będę ci już przeszkadzać -mama wstała z łóżka a wychodząc dodała-odpisuj szybko i kładź się spać, rano trzeba wstać.
-Jasne,

"Tak, już po wszystkim :)" Nati



"To dobrze. Nie przejmuj się niczym. Trzymaj się w tym Londynie i pamiętaj, jak coś to dzwoń! Kolorowych snów :*" Hubert

"OK, będę pamiętać. Dobranoc. :**" Nati

Poszłam jeszcze szybko do łazienki wziąć długą kąpiel i założyć ciepłe piżamki. Na koniec zeszłam na dół po szklankę wody i o dziwo rodzice jeszcze nie spali. Ucałowałam ich na dobranoc i poszłam do siebie. 



***

Wstałam o 5.00 i powędrowałam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się, a włosy spięłam w niechlujnego koczka. 
Szybko zeszłam na dół i zjadłam lekkie śniadanie przygotowane przez mamę. Gdy skończyłam jeść posiłek ruszyłam w stronę schodów, by dotrzeć do mojego pokoju po torbę. Na piętrze spotkałam tatę który taszczył moją walizkę. Uśmiechnęłam się do niego i podarowałam mu soczystego buziaka na przywitanie. Wychodząc już z pokoju weszłam jeszcze do pokoju obok, by pożegnać się z bratem.
-Wstawaj śpiochu-krzyknęłam otwierając okno, bo zapach który doszedł do mojego nosa nie był przyjemny.
-Co się stało?-spytał zaspanym głosem.
-Jadę, przyszłam się pożegnać-uśmiechnęłam się
-Obeszło by się.-odgryzł mi się tak jak zawsze
-Wole jednak tak, urwisie-ucałowałam go w policzek i wychodząc z pokoju rzuciłam- tylko pilnuj rodziców.
-Drzwi!!!-usłyszałam w oddali. Jak ja uwielbiałam się z nim drażnić. Między nami było 5 lat różnicy i pomimo tego, że czasami ciężko było znieść tego gnojka to jednak cieszyłam się, że go mam
Zeszłam na dół i rozejrzałam się jeszcze po całym domu, żeby po chwili zamknąć drzwi od domu i ruszyć ku samochodowi w którym siedzieli już moi rodzice. Droga na lotnisko minęła bardzo szybko. Z Oliwią miałam spotkać się przed lotniskiem i tam miałam też pożegnać się z rodzicami, żeby się nie rozkleić. Kiedy wysiadłam z samochodu od razu ujrzałam piękną blondynkę czekającą właśnie na mnie. Szybko ucałowałam rodziców i gdy tylko tata wyciągnął walizkę z bagażnika od razu ruszyłam w stronę przyjaciółki. Może to dziwne, ale takie pożegnania dla mnie były najlepsze. ponieważ jestem bardzo wrażliwą osobą i mogłabym żegnać się godzinami. Uściskałam dziewczynę na przywitanie i razem przekroczyłyśmy próg lotniska. Pomachałyśmy jeszcze naszym rodzinom i ruszyłyśmy do bramki. Kiedy siedziałyśmy już w samolocie rozmowę zaczęła Oliwia.
-No to opowiadaj. Co tam u mojego kuzyna?.....

------------------------------------------------------------------------------------------------------------




Hej, cieszę się, że napisałam ten rozdział i że jest dłuższy niż pozostałe. To raczej z powodu takiego, iż jestem chora i mam więcej czasu. Mnie osobiście  ten rozdział podoba się najbardziej. A co wy sądzicie?
CZYTASZ=KOMENTUJESZ

Przepraszam za wszystkie błędy.

Pozdrawiam
Daria :**

środa, 20 listopada 2013

Przepraszam :*



Hej, może nie mam wielu czytelników, ale mimo wszystko chciałam was powiadomić, że następny rozdział prawdopodobnie pojawi się w piątek albo sobotę. Chciałabym też przeprosić, że nie dodałam go w niedziele tak jak obiecałam, ale byłam na nocce u przyjaciółki, a nauką zajęłam się właśnie w niedziele. :)
Jednocześnie chciałam podziękować za wszystkie komentarze ( a było ich trzy), ponieważ są one ogromną motywacją, ale wolałabym żeby było ich trochę więcej . Mianowicie: CZYTASZ=KOMENTUJESZ, bo ja sama jeszcze do końca nie wiem czy ktoś to czyta i ile osób to czyta. ;)

Pozdrawiam,
Daria :**




PS. Nasze słodziaki ;333

wtorek, 12 listopada 2013

Rozdział 2



Kiedy byłam już niedaleko na ławce pod szkołą zobaczyłam sylwetkę znanej mi osoby. Tak to był on, to był mój chłopak, Hubert. Nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam. Łzy napłynęły mi do oczu. Obok niego siedziała Gosia. Kiedyś była moją kumpelą, a teraz mogę powiedzieć, że jej nie nawidze. Siedzieli razem i namiętnie się całowali. Nie rozumiem jak oni mogli mi to zrobić, ufałam im. Z Hubertem byłam ponad rok, był dla mnie wszystkim. Teraz to już nie ważne. Muszę wziąć się w garść i  być twarda. Może to tak miało być. Bo przecież wyjeżdżam. Wyjeżdżam i nie wiem czy nasz związek przetrwałby tak długi czas rozłąki. Kiedy skończyłam patrzeć na ten przesłodzony obrazek  zadzwonił dzwonek. Szybko pobiegłam pod klasę, myśląc tylko o nim. Na lekcji wiele się nie działo. Trwały przygotowania do akademii z okazji zakończenia nauki w szkole średniej. Mnie ona nie dotyczyła, ponieważ ja juz wtedy pewnie będę się rozpakowywać. Ten incydent z przed kilkunastu minut dał mi dużo do myślenia. Dał początek nowemu życiu, ale teraz pojawia się pytanie: czy poradzę sobie bez Huberta? Wydaje mi się, że nasz związek nie był taki sam jak wszystkich innych par. Bardziej jednak chyba przyjaźniliśmy się co nie wyklucza, że darzyliśmy się też trochę innym uczuciem zwanym miłością. Pomagaliśmy sobie w trudnych chwilach, dawaliśmy dobre rady, bylismy oboje dla siebie oparciem, a teraz najbardziej boję sie, że tego oparcia może mi zabraknąć. Dręczyło mnie jeszcze jedno pytanie.
-Jak on mógł mi to zrobić?!- krzyknelam sama nie wiem dlaczego i wtedy cala klasa patrzyła się tylko na mnie, łącznie z wychowawcą który zrobił minę coś w stylu "Dobrze się czujesz?"
-Przepraszam-wydukałam- bardzo przepraszam.
Cała klasa zaczęła się śmiać. Myślałam, że zapadnę  się pod ziemię. Wtedy postanowiłam sobie, że po lekcjach spotkam się z Hubertem i wszystko wyjaśnię, a teraz nie będę sobie tym zaprzątać głowy. Pozostałe dwadzieścia minut lekcji spędziłam na przysłuchiwaniu się co ciekawego inni uczniowie będą opowiadać na akademii.
Na przerwie podbiegła do mnie Oliwka.
-Hej Nati!- wykrzyknęła a ja uśmiechnęłam się sztucznie-Ale odwalliłaś. Co cię napadło, żeby krzyczeć takie bzdury?
-Hej. Szczerze? Nie wiem, a raczej wiem ale wytłumaczę ci to innym razem ok?-odpowiedziałam miejąc nadzieję, że nie będzie ciągnąć tego tematu dalej- Lepiej powiedz czy się już spakowałaś.
-Tak, a raczej zaczęłam robić to już jak tylko moi rodzice się zgodzili-odpowiedziała podekscytowana-ale się cieszę na ten wyjazd!
- Ja też, nawet nie wiesz jak bardzo.
- Wyskoczymy dziś na miasto?
- Nie, muszę jeszcze coś załatwić, a po za tym nie każdy mógł zacząć pakować się wcześniej zupełnie nie wiedząc, że palnuje gdzieś wyjeżdżać.- zaśmiałam się, tym razem szczerze-wszystko opowiem ci w samolocie.
-No mam nadzieję-odparła i wtedy zadzwonił dzwonek, który mógł oznaczać tylko jedno. Nastepe czterdziesto-pięcio minutowe posiedzenie w klasie na niewygodnych krzesłach. Moim zdaniem zakończenie  roku szkolnego powinno odbyć się zaraz po wystawieniu ocen. Wtedy większość uczniów byłaby zadowolona. Chociaż są i tacy którzy uważają, że szkoła jest w ogóle nie potrzebna. Ale ja sama osobiście uważam, że trudno jest teraz przeżyć bez wykształcenia co kiedyś było całkiem normalne. Ale niestety taki juz nasz los. Reszta lekcji minęła bardzo przyjemnie. Ostatni dzień w tej szkole, nauczyciele żegnali się z nami i lekcje spędziliśmy rączkę na zabawie. Około czternastej stałam już za bramą  szkoły. Nagle z mojej prawej kieszeni spodenek wydobyły się ciche wibracje. Wyciągnęłam telefon i zobaczyłam, że ktoś właśnie wysłał mi wiadomość.

"Możemy się spotkać?"  Hubert

Najwyraźniej miał identyczne zamiary jak moje. Odpisalam szybko:

"Właśnie miałam o to zapytać. To za godzinę tam gdzie zawsze? :) Nati

Na odpowiedź nie musiałam długo czekać i wtedy pobiegłam do domu się odświeżyć.
---------------------------------------------------
Hej. :) Rozdział drugi nie jest idealny ale cieszę się, że się wyrobiłam. Nie jest wcale długi tak jak obiecałam, ale to efekty braku czasu. Następny przewiduję na niedzielę. Mam nadzieję, że przynajmniej wam w jakimś stopni się spodobają te moje wypociny. Przepraszam jeszcze za błędy jeżeli się pojawiły, ale ten rozdział pisałam na komórce i nie chciało mi się go sprawdzać.

Pozdrawiam
Daria :**

sobota, 9 listopada 2013

Rozdział 1

...Pocałował mnie na pożegnanie i wyszedł. Nagle usłyszałam przed domem ogromny huk. Wybiegłam i zobaczyłam coś okropnego...


Rozdział 1
Obudziłam się. Po raz pierwszy śniło mi się coś takiego. Po raz pierwszy widziałam we śnie osoby których nigdy nie widziałam w realistycznym świecie.
-Dlaczego musiałam się obudzić-powiedziałam na głos-dlaczego nie mogłam się dowiedzieć co tam się stało.
Uniosłam głowę i zobaczyłam trójkę domowników. Mama stała na czele z tortem czekoladowym, a tata i Kamil trochę dalej. No tak to już dziś.
-Długo tu stoicie?-skarciłam ich wzrokiem i spojrzałam na zegarek.- Kto w ogóle o tej godzinie wchodzi do czyjegoś pokoju?
-Stoimy tu od dobrych 10 minut i cieszymy się, że ty jesteś nam tak wdzięczna za cudowny początek twoich osiemnastych urodzin-powiedział głośno tata
-Wszystkiego najlepszego Natalko-mama uśmiechnęła się ignorując słowa ojca i przysunęła bliżej tort-Zdmuchnij świeczki!
Wykonałam polecenie mamy i uśmiechnęłam się, żeby nie było im przykro.
-A to twój prezent skarbie!-tata podał mi pudełko-to było twoje marzenie-dodała mama.
Rozpakowałam i nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam.
-Taaaak!!-wykrzyknęłam radośnie-W końcu pojadę do Londynu!
W ręku trzymałam dwa bilety i klucze, wydaje mi się że od domu  w którym na ten krótki czas zamieszkam.
Od dawna o tym marzyłam.
-Jutro wylatuję? Czemu tak szybko?-Zapytałam ze zdziwieniem-I czemu są tu dwa bilety
-Pomyśleliśmy, że możesz tam polecieć na całe wakacje, a żeby nie było ci smutno to zabierasz ze sobą Oliwkę.-tata i mama odpowiedzieli jednocześnie jakby czytali sobie w myślach.
A tak dla jasności. Oliwka to moja najlepsza przyjaciółka. Znamy się od urodzenia i jeszcze nigdy nie zostawiła mnie w potrzebie.
-Dziękuję wam, bardzo wam dziękuję-ucałowałam rodziców-Ale jeśli ma jechać ze mną to muszę jej o tym powiedzieć.
-Ona wie o tym od miesiąca-po raz pierwszy zaśmiał się Kamil-Wszyscy wiedzieliśmy.
Podniosłam się z łóżka i podeszłam do szafy, dając mojej rodzinie do zrozumienia, że mają wyjść z pokoju. Założyłam
strój odpowiedni na dzisiejszą pogodę, zaścieliłam łóżko i zjadłam śniadanie. 20 minut przed zajęciami byłam gotowa do wyjścia. Wyszłam z domu z krótkim "Cześć!" i ruszyłam w stronę szkoły przez park miejski. Kiedy byłam już niedaleko na ławce pod szkołą zobaczyłam sylwetkę znajomej osoby. Tak to był on....
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej :) No i mamy pierwszy rozdział. To mój pierwszy blog, chciałam się sprawdzić, dlatego byłabym wdzięczna za kilka komentarzy. Następny rozdział mam już gotowy. Zaplanowałam że będę dodawać je w każdy piątek lub sobotę, ale jeżeli będzie kilka komentarzy postaram się dodać drugi może jeszcze w weekend. to chyba na tyle. <3


Pozdrawiam
Daria :**