sobota, 21 grudnia 2013

Rozdział 6



Obudziły mnie promienie słoneczne wdzierające się przez okno. Poranek był zachwycająco piękny. Nie spodziewałam się takiej pogody sądząc po wczorajszej, wydawało mi się, że zanosiło się na kilka dni ulewy, której ja tak nie znoszę. Uwielbiam słońce i gdybym miała wybierać między latem, a zimą zdecydowanie wybrałabym lato pomimo, iż lubię święta Bożego Narodzenia. Ale nie o tym mi teraz myśleć. Powoli otworzyłam oczy przyzwyczajając się do światła dziennego. Obróciłam głowę w bok, by spojrzeć na zegarek, ale nie było go na miejscu. Dopiero potem przypomniało mi się, że nie jestem w swoim pokoju, a nawet gorzej nie jestem w swoim domu, mieście, kraju..Sięgnęłam w myślach do wydarzeń, które miały miejsce kilka godzin temu, zaczynając od przyjazdu do Londynu, kończąc na nieprzyjemnej rozmowie z Malikiem. Zaraz, zaraz przecież ja właśnie znajduje się w pokoju tego debila. Tak naprawdę nie wiem czemu tak na niego mówię, w sumie on mi chyba niczego złego nie zrobił. Może naprawdę przechodził tylko obok i usłyszał to czego nie powinien..... Tak czy inaczej na razie nie mam powodów, aby myśleć, że to co mówi chłopak jest prawdą.
 Mozolnie podniosłam się do pozycji siedzącej rozglądając się po pokoju, w którym się znajdowałam. Byłam sama, a wokół mnie walały się ubrania Zayn'a, widocznie jest bałaganiarzem. Wstałam i podeszłam do walizki. Wyciągnęłam ubrania i ruszyłam w stronę łazienki znajdującej się na korytarzu. Chwyciłam za klamkę, ciągnąc drzwi w swoją stronę, potem szybko weszłam do środka zamykając się od zewnątrz i odwróciłam się w stronę lustra. Wyglądałam strasznie, nie dało się tego opisać.
-Trzeba to ogarnąć-powiedziałam smutno i wtedy usłyszałam śmiech tej osoby, której nie chciałam widzieć w ogóle na oczy.
Odwróciłam się i zobaczyłam zadowolonego Malika, leżącego w wannie.
-I z czego się tak cieszysz? Nie masz łazienki w pokoju? Nie mówiąc już o tym, że w drzwiach jest taki mały zameczek który można przekręcić, aby uniemożliwić wejście do środka drugiej osobie!-fuknęłam, a ten nadal nie przestawał się śmiać-Ugh jesteś niemożliwy..
Wyszłam z pomieszczenia, głośno trzaskając drzwiami. Nie wiem o co mu chodzi, ale jednego jestem pewna. Nie zamierzam z nim rozmawiać przez najbliższy czas. Ubrałam się i zeszłam na dół, gdzie znalazłam El i Louis'a, Oliwię, Niall'a, Liam'a no i Harry'ego. Wszyscy siedzieli przy stole i głośno rozmawiali. Kiedy weszłam do pokoju momentalnie zwrócili głowy w kierunku mojej osoby.
-O hej, zjesz z nami?-spytała dziewczyna delikatnie się uśmiechając.
-Hej! Nie, dziękuję.-odwzajemniłam uśmiech-Przyszłam tylko spytać za ile Niall będzie gotowy do wyjścia. Chciałabym jak najszybciej jechać do domu.
-Dokończę jeść i możemy ruszać.-odpowiedział wkładając do buzi następny kęs śniadania.
-Ok. To ja pójdę się spakować i zaraz schodzę.-wyminęłam Zayn'a który właśnie zbiegł ze schodów i sama wkroczyłam na stopnie, by znaleźć się na górze. Skręciłam w prawo w kierunku pokoju Malika i weszłam podchodząc do łóżka, gdzie leżała moja torba. Włożyłam do niej telefon i ładowarkę, a także kosmetyczkę z przedmiotami niezbędnymi do makijażu. Odwróciłam się, by ruszyć w kierunku walizki w której chciałam umieścić resztę rzeczy, gdy do moich uszu dobiegł męski głos
-Przysłali mnie po walizki-oznajmił lokowaty.

                                                                       ***

- Dom jest umeblowany, a lodówkę macie zapełnioną po brzegi, więc z zakupami nie musicie się spieszyć.-odezwał się Niall-Są dwa pokoje z łazienkami i jedna wspólna. Oprócz tego jeszcze dwa gościnne, duży salon i kuchnia. Mam nadzieję, że dobrze będzie się wam mieszkało.
-Nie wątpię, skoro to ty kupowałeś ten dom.-zaśmiała się Oliwia.
Od pewnego czasu jej nie poznawałam. Odkąd wyjechałyśmy z Polski jest jakaś inna, szczęśliwa, wesoła, uśmiechnięta. Myślę, że ten wyjazd dobrze jej zrobi.
Za 10 minut byliśmy już na miejscu. Moim oczom ukazał się piękny duży dom z basenem i małym ogródkiem. Muszę przyznać, że Niall ma gust, temu nie da się zaprzeczyć. Nigdy nie widziałam czegoś piękniejszego, a ten fakt, iż to mój domek był jeszcze bardziej piękniejszy. Ten prezent urodzinowy podobał mi się najbardziej ze wszystkich. Moi rodzice naprawdę musieli się wykosztować, a w ogóle dom jak dom, ale w Londynie? Musiał być bardzo drogi.
-Ty sobie Niall żartujesz?-pisnęła blondynka stojąca obok mnie z rozwartą buzią-To jest to cudo?              
 -Widzę, że dom podoba się nie tylko mnie.-wykrzyknęłam i rzuciłam się chłopakowi na szyję mocno go ściskając.
-Udusisz mnie!-powiedział cicho, ale z uśmiechem na twarzy.-Zapraszam do środka.
Kiedy przekroczyłam próg domu moim oczom ukazał się mały przedpokój urządzony w nowoczesnym stylu.
Idąc dalej ujrzałam kuchnie, również nowoczesną, ale w nieco jaśniejszych kolorach.
W domu... przepraszam MOIM domu znajdował się też salon połączony z jadalnią i mała łazienka, także w jasnych barwach.

Nie czekając dłużej pobiegłam na górę, by móc zobaczyć w końcu mój nowy pokój. Otworzyłam pierwsze, lepsze drzwi i  .....  zamarłam. W wystroju pomieszczenia przeważały moje ulubione kolory czyli biały, czarny, a przede wszystkim szary. Pod ścianą stało nieduże biurko, nad nim
wisiały półki, a obok wisiał telewizor pod którym stała komoda. Po drugiej stronie znajdowało się ogromne łóżko o jakim zawsze marzyłam-w końcu się wyśpię! Nie wiedząc dlaczego od razu rzuciłam się na łóżko. 


Usłyszałam cichy śmiech, a następnie głos mojego kuzyna.
-Tak, to jest twój pokój.-odwrócił się teatralnie w tył i podsuwając rękę pod usta szepnął z uśmiechem na twarzy-Jest większy niż ten Oliwii.
-Głuptas-prychnęłam-Niall, przyniósł byś nasze walizki z samochodu?
-Pewnie-odpowiedział chłopak i ruszył w stronę drzwi.
 Zauważyłam jeszcze dwie pary drzwi znajdujących się w tym pokoju. Wstałam z łóżka i ruszyłam otwierając pierwsze drzwi. Pomieszczenie to, zwane garderobą było dość duże i jasne, ponieważ znajdowało się tam ogromne okno z widokiem na ogród.
Wyszłam z pomieszczenia kierując się w stronę drugich drzwi. Uchyliłam je lekko, a moim oczom ukazała się mała, skromna, ale tak samo jak reszta domu bardzo nowoczesna łazienka z dużą wanną.
-O tu jesteś!-usłyszałam ponownie głos Niall'a-Walizki postawiłem na korytarzu, a ja już będę leciał. Harry dzwonił, że mamy obgadać parę spraw. Do zobaczenia.
-Dziękuje za wszystko!-odpowiedziałam i dałam Horan'owi soczystego buziaka w policzek.
Kiedy chłopak opuścił pomieszczenie rozejrzałam się jeszcze po okolicy mojego pokoju i poszłam po walizki. Przyciągnęłam je do garderoby i wyciągnęłam z nich świeże ubrania i kosmetyczkę. Ruszyłam w kierunku łazienki, by następnie napuścić wody do wanny. Zdjęłam z ciała wczorajsze ubrania i zanurzyłam się w gorącej wodzie. Odprężająca kąpiel może zdziałać cuda, od razu poczułam się lepiej i odzyskałam chęć do życia po porannym incydencie. Wyszłam z wanny i posmarowałam ciało balsamem. Ubrałam się w czyste, wygodne ciuchy i rozczesałam włosy, po czym lekko wysuszyłam je suszarką i związałam w koczka.
Wyszłam z łazienki i skierowałam się do kuchni. Wciąż nie wieżę, że jestem w Londynie i że będę mieszkać tu dwa miesiące. Mam nadzieję, że nie będę miała żadnych kłopotów ani problemów.
Moja przyjaciółka stała koło blatu i mieszała coś w szklanej misce.
-I jak ci się podoba?-zapytałam
-Jest cudownie.-odpowiedziała uradowana-Co teraz będziesz robić?
-Hmm, chciałam się rozpakować, bo skoro mamy zrobione zakupy to nie  musimy zajmować się sprawami organizacyjnymi, a chce mieć rozpakowywanie jak najszybciej z głowy-odpowiedziałam jednym tchem-A teraz zgłodniałam. Co tam masz dobrego?
-Sałatkę owocową, chcesz?-zapytała wyjmując widelce, a ja pokiwałam głową w górę i w dół na znak, że zjem razem z nią.-To w takim razie ja też pójdę się rozpakować, ale potem razem się poopalamy w ogródku, co ty na to?
-Nie wiem, nie wiem..-burknęłam,a potem szybko dodałam, gdy dostrzegłam zdziwioną minę mojej towarzyszki-nie wiem czy chce, aby te fałdy ujrzały światło dzienne-wskazałam na brzuch.
-Jeszcze jedno słowo i wyprowadzę się do Niall'a!-zagroziła śmiesznie palcem.
Roześmiałam się i zaczęłam konsumować sałatkę. Po skończonym posiłku wróciłam do siebie do pokoju, by zająć się rozpakowywaniem mojej walizki. Weszłam do garderoby i schyliłam się, aby ją rozpiąć. Po kolei wyjmowałam ciuchy zaczynając od spodni i układałam je na półkach. Potem jeszcze poukładałam buty, a na koniec włożyłam do pudełek szaliki, bandamki i paski. Na komodzie w pokoju postawiłam zdjęcie rodziców i Kamila oraz szkatułki z biżuterią. Chwyciłam za kosmetyczki i już chciałam udać się do łazienki, gdy na półce nad biurkiem zauważyłam fotografię.
Podeszłam bliżej i wzięłam do ręki szklaną ramkę. Zdjęcie przedstawiało mnie i Niall'a. To było takie słodkie i urocze, że aż nie mogłam się powstrzymać od śmiechu. Nagle jednak przerwałam, bo usłyszałam ciche pukanie do drzwi.
-Proszę!-krzyknęłam, a zaraz potem pożałowałam, że pozwoliłam tej osobie wejść. W drzwiach widniała sylwetka Zayn'a.
-Co ty tutaj robisz?
-Oliwia mnie wpuściła.-odparł z uśmiechem.-A przeszkadzam ci?
-Trochę? Po co przyszedłeś?-spytałam rozdrażniona.
-Chciałem cię zobaczyć-znowu się uśmiechnął.
-Jaja sobie robisz? Widzieliśmy się jakieś cztery godziny temu!-byłam nie ugięta, nadal trzymając kosmetyczkę w ręce ruszyłam do łazienki.
-Nat, przestań krzyczeć!-zaczął z podniesionym głosem wchodząc za mną do pomieszczenia-Nie przyszedłem tu żeby się z tobą kłócić.
-Nie wierze.-pokręciłam głową-To przepraszam bardzo, ale co ty teraz robisz?
Malik ruszył w moim kierunku, a ja nieco się cofnęłam jakbym się czegoś obawiała. Złapał mnie za nadgarstki i przyciągnął do siebie mocno przytulając. Zupełnie nie wiem po co to zrobił, ale widocznie niektórych sytuacji nie umie wytłumaczyć słowami. Swoją drogą nie wiem czumu jestem na niego zła, bo to przecież ja tak naprawdę zaczęłam tą kłótnię.
-Przepraszam-wyszeptał po chwili ciszy.
-A masz za co?-zapytałam tak samo cicho jak on-Bo tak naprawdę to chyba ja pierwsza zaczęłam się z tobą kłócić, ale dopiero teraz to zrozumiałam.
-Masz powody, żeby być na mnie zła. Moje zachowanie rano i wczoraj było...Po prostu nie mam nic na swoje usprawiedliwienie, dlatego jedyne słowo jakie nasuwa mi się teraz na język to słowo 'przepraszam'. Oczywiście licze się z tym, że możesz mi nie wybaczyć, bo przecież masz prawo, ale chce żebyś wiedziała, że jest mi naprawdę przykro i..
-Przestań już.-przerwałam-Rozumiem...
Nastała cisza, a my patrzyliśmy sobie w oczy. Jego brązowe tęczówki są takie..jakby to..magiczne, czarujące, jedyne w swoim rodzaju.
Nadal nie mogę go rozgryźć. Nie wiem dlaczego mu tak zależy, bo tak naprawdę mógłby się ode mnie odczepić i omijać mnie szerokim łukiem, ale on...I właśnie w tym momencie zauważyłam, że nadal stoimy w mojej łazience, przytuleni do siebie. Szybko i delikatnie wyswobodziłam się z objęć mulata i jak gdyby nigdy nic zaczęłam rozpakowywać kosmetyczkę, ustawiając na półkach butelki z różnego rodzaju płynami. Chłopak przyglądał się każdemu mojemu ruchowi, a ja czułam się nie zręcznie.
-Czemu się na mnie patrzysz?-nie wytrzymałam w końcu i spytałam, a ten od razu odwrócił głowę w drugą stronę.
-Ja? Na ciebie? Skąd..-wymruczał na co oboje wybuchnęliśmy śmiechem.-Słuchaj, chłopaki mi kazali zapytać was czy nie pojechałybyście z nami na kilka dni za miasto. Jutro kończymy nagrywanie i chcielibyśmy odpocząć. A tak w tym samym towarzystwie to nudno. Będzie jeszcze El i Dan z dziewczyn.
-Jakie nagrywanie?-wyrwałam
-Wiesz, skoro jesteśmy zespołem to znaczy, że śpiewamy, a skoro śpiewamy to śpiewamy piosenki.-odetchnął i kontynuował-Piosenki najczęściej nagrywamy, tworząc płytę, żeby potem zarobić pieniądze. Przecież to normalne.
-Jak to jesteście zespołem?-zapytałam, ale zanim Malik zdążył odpowiedzieć przypomniało mi się to o czym nie pamiętałam-A no tak! One Direction! Zupełnie o tym zapomniałam.
-Haha. Śmiesznie wyglądasz-odpowiedział i dźgnął mnie palcem w brzuch-To jak jedziecie?

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Siemanko! W końcu dodaje, już nie mogłam się doczekać kiedy napisze ostatnie zdanie. :) Mam nadzieje, że ktoś przeczyta. Jak się podoba? Jak myślicie zgodzi się na wyjazd? Odpowiedzi zostawiajcie w komentarzach. ;3 Przepraszam za błędy.

Daria :**

PS. Zapomniałabym złożyć wam życzeń.
Kochane, wszystkiego co najlepsze, dużo szczęścia i zdrówka,
Życzę wam również, aby spełniły się wasze marzenia,
A przede wszystkim One Direction w Polsce!!




niedziela, 15 grudnia 2013

Powiadomienie ;)

Siemka, jak już pisałam w odpowiedzi na jeden z komentarzy, rozdział dodam albo w tygodniu, albo w następny weekend, ale nadal nie jestem pewna. Mam nadzieję, że jeszcze trochę wytrzymacie i nie stracę tej garstki czytelników. :)
 Obecnie nie mam dostępu do komputera, a ten rozdział tego wymaga. Muszę dodać parę zdjęć czego nie mogę niestety zrobić na telefonie. Ale doszłam do wniosku, że jeżeli dla was problemem jest zostawić jeden krótki komentarz pod postem to ja nie muszę się spieszyć z rozdziałami- przez to zawalam naukę.  :/

Pozdrawiam
Daria:**

sobota, 7 grudnia 2013

Rozdział 5



-Ale Zayn co?-zapytałam nieco zdziwiona i zdenerwowana.
-Ale Zayn wymyślił, że ty bedziesz spać u niego w pokoju.-Niall starał się wypowiedzieć  te słowa w miarę szybko.-W kuchni czeka na nas kolacja. Idziemy?
Ja jednak nie dałam za wygraną i dalej  drążyłam wcześniejszy temat.
-Zaraz, zaraz a on w takim razie gdzie zamierza spać?-kontynuowałam.
-Naprawdę nie wiem Nat. Dogadacie się między sobą ok?-patrzył na mnie wyczekująco z nadzieją, że dam mu spokój.- A teraz chodźcie coś zjeść.
-No ok.-uśmiechnęłam się szeroko do blondyna i poczochrałam jego niesforne włosy.
-Mam nadzieję Niall, że jutro zaprowadzisz nas do naszego domku.-odparła Oliwia.
-Źle ci z nami?-chłopak lekko przymrużył oczy wkładając przy tym na talerz posiłek, który mieliśmy spożyć.
-Nie, skądże.-roześmiała się siadając obok mnie na krześle.
Blondyn za chwilę dołączył do nas i postawił nam przed nosem ciepłe danie, które po chwili zniknęło. Siedzieliśmy jeszcze jakieś piętnaście minut pogrążeni w rozmowie, co chwilę przerywanej chichotem. Niall nie wiele się zmienił. Ostatnio widzieliśmy się jakoś, kiedy on miał może 7 lat z czego wynika że ja miałam 5, ale doskonale pamiętam, że był dziecinny zarówno wtedy jak i teraz. Ani trochę nie wydoroślał, ale to właśnie w nim lubiłam. Wydaje mi się, iż te 13 lat, kiedy się nie widzieliśmy trzeba będzie odpracować. Nagle ktoś wszedł do kuchni.
-A tu co tak wesoło?- lokowaty chłopak  wykrzyknął radośnie.
-Zjesz trochę?-zapytałam wskazując na prawie puste już talerze, odwracając się potem w stronę Harry'ego.
-Nie dziękuję.- odpowiedział kulturalnie i cofnął się do lodówki wyjmując z niej butelkę wody.-Powinienem się na was obrazić bo nie zaprosiliście mnie na pogaduchy.-zrobił śmieszną, obrażoną minę.
-Oj, no nie bądź taki. Jeszcze kiedyś to nadrobimy-podeszłam do niego i poklepałam po ramieniu.
-Żartowałem przecież-dźgnął mnie w brzuch- Dobranoc!-krzyknął i wyszedł z kuchni.
Ja udałam się od razu za Harry'm. Miałam zamiar iść do pokoju Zayn'a ale dzwonek mojego telefonu wydobywający się z torby leżącej na mojej walizce nieco zakłócił tą czynność.
-Halo?-odebrałam telefon przykładając go do ucha.
-Cześć córeczko! Co tam u was, jak podróż?-na głos kobiety dzwoniącej do mnie od razu się uśmiechnęłam.
-Hej mamuś. Podróż minęła nam szybko, ale dopiero teraz dotarłam do domu, a raczej jeszcze nie dotarłam. Niall nie pojawił się na lotnisku, ty nie odbierałaś,-przystopowałam, żeby nabrać powietrza-ale los tak chciał, że jednak przez przypadek znalazłam się w jego domu. Na noc zostajemy u niego, a jutro będziemy już u siebie.
-Oj, przepraszam. Miałam rozładowany telefon. Pewnie się martwiłyście.-mama odpowiedziała cicho-Ale najważniejsze, że jesteś bezpieczna.
-Też tak uważam mamo! Kocham Cię bardzo mocno!-odparłam, gdy zauważyłam, że Oliwka z Niallem wchodzą po schodach.-Zadzwonię do ciebie jutro, a teraz muszę kończyć, bo jestem bardzo zmęczona.
-Dobrze kochanie. Do usłyszenia-rozłączyłam się i momentalnie poczułam jak ktoś chwyta mnie za rękę.
Poszłam za osobą, którą była moja przyjaciółka i weszłam do pokoju jak się nie mylę gościnnego. Z korytarza usłyszałyśmy jeszcze krzyk Nialla:"Do jutra!" i dziewczyna przymknęła drzwi. Usiadłyśmy na łóżku i zaczęłyśmy rozmowę.


Z perspektywy Zayn'a

Siedziałem w swoim pokoju od dobrych dwudziestu-pięciu minut i czekałem na Natalie, aby omówić z nią parę spraw. W między czasie rozmyślałem nad tym, dlaczego tak ciągnie mnie do tej dziewczyny. Tak na prawdę mogłem przenocować u siebie Oliwię, a tym czasem ja nawet nie wziąłem jej pod uwagę. Nati długo się nie pojawiała, a na korytarzu było już zupełnie cicho. Postanowiłem pójść jej poszukać. Wychodząc z pokoju założyłem siwe dresy i ruszyłem ciemnym korytarzem w stronę łazienek. Nagle usłyszałem cichutkie szepty wydobywające się z pokoju w którym miała spać Oliwka, wtedy wiedziałem, że moją zgubę znajdę właśnie tam. Kiedy dotarłem pod drzwi postanowiłem, że nie będę im przeszkadzać i opierając się o ścianę postanowiłem poczekać.
-Ty to masz szczęście mała.-do moich uszu dobiegł szept Oliwi.-Na chwilę zostawiłam cię wtedy samą, a ty od razu wyrwałaś takie ciacho nie mówiąc już o tym, że wyplątałaś nas z kłopotów.
-Mówisz o Zayn'ie?-tym razem odezwała się Nat-Czy ja wiem? Może i jest przystojny, ale żeby od razu ciacho? A tym bardziej ja go wcale nie wyrwałam. On przecież nadal jest do wzięcia. Możesz startować kochanie.-zaśmiała się.
-Pozostawię to bez komentarza. Swoją drogą masz całkiem miłego kuzyna.-wtedy usłyszałem cichutki dzwonek dobiegający z urządzenia zwanego telefonem komórkowym.-Kto to?-odezwała się znowu blondynka.
-Hubert.-odpowiedziała radośnie Natalie-Pyta się co tam u nas i czy dotarłyśmy na miejsce.-słychać było jak dziewczyna wystkuje na klawiaturze ciąg liter, a następnie odkłada telefon na stolik.
Uświadomiłem sobie, że wiem już za dużo i dalszej części rozmowy nie powinienem słyszeć Powoli i po cichu otworzyłem drzwi balkonowe, aby po chwili zaczerpnąć świeżego powietrza. Wyciągnąłem z kieszeni paczkę papierosów i zapaliłem jednego zastanawiając się nad tym kim może być tajemniczy chłopak imieniem Hubert.


Z perspektywy Natalie

Kiedy skończyłyśmy rozmowę poczułam, że jestem strasznie zmęczona i postanowiłam opuścić dziewczynę, która też już przygotowywała się do snu. Na palcach wyszłam z pokoju i cicho zamknęłam drzwi. Odwróciłam się w stronę pokoju Malika, ale momentalnie poczułam na plecach przyjemny wietrzyk. Odwróciłam się jeszcze raz i zobaczyłam uchylone drzwi balkonowe. Otworzyłam je szerzej i ujrzałam chłopaka stojącego przy barierce. Podeszłam bliżej, stawiając bose stopy na ciepłych kafelkach. Do moich nozdrzy dostał się nieprzyjemny zapach tytoniu i wtedy zobaczyłam, że mulat trzyma w dłoni to czego tak bardzo nie lubię-papierosa.
-Palisz...-wymruczałam robiąc kwaśną minę.
-O jesteś!-powiedział odwracając się w moją stronę-Przeszkadza ci to, że pale?
-Trochę..-odezwałam się ponownie nieco się odsuwając.-Ale nie przeszkadzaj sobie poczekam na ciebie w pokoju.
-Nie stój. Ja już kończę.-odparł wyrzucając niedopałek za siebie.-Panie przodem.- uśmiechnął się.
Szłam korytarzem słysząc za sobą kroki Zayn'a. Czułam się niezręcznie wiedząc, że on patrzy się właśnie na mnie, nie mogłam pojąć dlaczego tak bardzo napierał na Niall'a i bez mojej zgody zadecydował, iż będziemy spać w jednym pokoju. Miałam co do niego mieszane uczucia, ale może Oliwia ma racje. Może powinnam to zmienić, dać mu szansę i poznać go lepiej. Może dobrze byłoby zapomnieć o Hubercie i zacząć nowe życie w nowym miejscu z nowymi ludźmi. Otworzyłam drzwi od pokoju chłopaka i poczułam przyjemny zapach męskich perfum. Rozejrzałam się po pokoju, pod ścianą po lewej stronie stało łóżko dużych rozmiarów z szarą pościelą obok którego widniały dwa stoliki nocne w jasnym odcieniu, dalej duża biała szafa, a po drugiej stronie komoda. Na przeciwko łóżka stało biurko, gdzie znajdowało się wiele różnych rzeczy należących do mulata.Całe pomieszczenie urządzone było w jasnych barwach a ściany pokryte były szarym odcieniem.  I jeszcze jedna mała rzecz, która przykuła moją uwagę. Mianowicie na podłodze leżał materac z poduszką i kocem.
-Ty śpisz na łóżku-kiedy Zayn szepnął mi do ucha te słowa, ciarki przeszły mi po plecach.
-Ale prze...-nie dał mi dokończyć.
-A teraz pozwolisz, że ja pójdę wziąć szybki prysznic. Kładź się już, na pewno jesteś zmęczona.-po wypowiedzeniu tych dwóch zdań szybko otworzył drzwi, aby znaleźć się w łazience.
Stałam jak wryta i patrzyłam się w jeden punkt. Odruchowo przekręciłam głowę i zobaczyłam nad łóżkiem półkę, której nie zauważyłam tam wcześniej. Postawiłam stopę na miękkim łóżku, aby potem na nie wejść  w celu lepszego widoku. Kiedy zobaczyłam te zdjęcia moje kąciki ust uniosły się nieco wyżej.

Chłopak wyglądał tam tak słodko. Wzięłam jedno do ręki, kiedy usłyszałam czyiś głos.
-Co tam ciekawego zobaczyłaś?-odwróciłam się i dostrzegłam Zayn'a w samych bokserkach opartego o framugę drzwi łazienkowych.
-Szybki jesteś..-odłożyłam fotografię czerwieniąc się i siadając na łóżku
-Nie wstydź się.-puścił w moją stronę oczko i uśmiechnął się kokieteryjnie.
-Ja tak nie mogę.-odparłam
-Jak?-zapytał zdziwiony.
-To jest twój dom, twój pokój i twoje łóżko, a jaa...
-Lubisz marudzić nie?-pokazał swoje białe zęby wychodząc z łazienki i siadając obok mnie.
-Kładź się-posłusznie wykonałam polecenie chłopaka i położyłam się na łóżku przykrywając się potem kołdrą.-Grzeczna dziewczynka.-wstał, zgasił światło i ułożył się na materacu. Nadal nie mogłam go rozgryźć, ale postanowiłam poznać go jednak bliżej. Może tylko wtedy dowiem się dlaczego brązowooki zachowuje się wobec mnie w ten sposób. Nie mogłam zasnąć, zastanawiałam się jak zacznie się jutrzejszy dzień i cały czas po głowie chodził mi obraz mojego domu. Wyobrażałam sobie jak bedzie on wyglądał. Moje rozmyślania przerwał mi głos teraz już bardzo charakterystyczny dla moich uszu-głos Zayn'a.
-Natalie?-wyszeptał moje imię.
-Tak?-wydukałam
-Śpisz?-chłopak zapytał tak cicho jak kilka chwil wcześniej.
-Skoro do ciebie mówię to chyba nie śpię. Nie uważasz?-zapytałam z ironią w głosie.
-Mogę zadać ci pytanie?-nadal mówił szeptem.
-Wal.- odpowiedziałam krótko.
-Kto to jest Hubert?-wypowiedział ciąg liter w taki sposób jakby bał się odpowiedzi.
-Co cię to obchodzi?-zapytałam zdziwiona pytaniem jakie zadał mi mulat.
-Zawsze w nocy jesteś taka wredna?
-Nie poprostu denerwuje mnie ta sytaucja, nie lubię się komuś narzucać. Gdybym była w pokoju Niall'a, czułabym się raźniej. Tobie jest tam niewygodnie, a ja wylegiwuje się w twoim łóżku.-chłopak podniósł się gwałtownie i chwytając w ręce koc momentalnie znalazł się nadrugim brzegu łóżka.
-Zadowolona?-odwrócił się w moją stronę i spojrzał mi w oczy.
-Teraz lepiej, ale ja muszę jeszcze wstać i położyć się na materacu, dasz mi koc?
-Nie, ty nigdzie nie idziesz zostajesz tu. -odpowiedział cały czas patrząc mi w oczy co stawało się krępujące.-To odpowiesz mi na pytanie?
-Ja jeszcze nic o tobie nie wiem, a to cały czas ty zadajesz pytania.
-Jeśli tak stawiasz sprawę to teraz twoja kolej. Pytaj.- uśmiechnął się lekko, a ja powoli przyzwyczajałam się do zaistniałej sytuacji.
-Dlaczego tak dziwnie zareagowałeś na fakt, że Niall to moj kuzyn i że pomyliły mu się daty?-kiedy wypowiedziałam moje pytanie chłopak wydawał się zakłopotany.
-Poprostu było mi za niego wstyd, a ty nie zasłużyłaś sobie na takie traktowanie.-niesamowicie szybko wybrnął z tej sytuacji-Teraz ty odpowiedz na moje pytanie.
-Skąd ty możesz wiedzieć na jakie traktowanie ja zasłużyłam? Tak na prawdę to moja mama mogła pomylić dni i Niall nie  jest niczmu winien.-skończyłam monolog o blondasku i układałam sobie w głowie jakiej odpowiedzi udzielić na pytanie czarnowłosego.- Hubert jest moim dobrym przyjacielem. Tyle ci wystarczy?
-Niech ci będzie, widzę że nie lubisz o sobie opowiadać, ale uwierz mi, kiedyś wyciągnę od ciebie więcej.-odparł bardzo cicho.
-A czemu niby mam opowiadać o sobie osobie, która jakieś 3 godziny temu zobaczyłam pierwszy raz na oczy?-zapytałam-Zaraz, zaraz skąd ty wiesz o Hubercie?
-Przechodziłem koło pokoju w którym siedziałaś z twoją przyjaciółką.-odpowiedział szybko.
-Podsłuchiwałeś?- przez chwilę w to wątpiłam, ale potem była juz pewna-Ty podsłuchiwałeś!
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------Hejka, już myślałam, że nie skończę dziś tego rozdziału. To taki spóźniony prezent mikołajkowy. Mam nadzieję że się spodoba. Ja osobiście  nie jestem zadowolona.

Pozdrawiam
Daria:**

PS. Przeparaszam za wszystkie błędy, jeżeli się pojawiły.